Byli odpowiednio liczni, a lokacje zróżnicowane. A

Niestety nie rowadzają one niczego nowego, po prostu stawiają na drodze gracza przeciwnika z większą ilością życia. Poprzednie gry Remedy, Max Payne, stawiały sprawę jasno: chodziło o ukazanie efektownych strzelanin w filmowym, jak na tamte czasy, stylu. Główny bohater dysponował odpowiednim arsenałem, przeciwnicy byli odpowiednio liczni, a lokacje zróżnicowane. Alan natomiast ciągle błąka się po szerokich korytarzach, udających leśne ostępy i rozprawia się z kolejnymi falami upiorów. I pojawia się pytanie, czy naprawdę po to robi się grę o pisarzu, który zaczyna żyć w świecie wyjętym z własnych książek, aby móc postrzelać do wymachujących siekierami zjaw? Bałem się z początku, że zawód Wake'a będzie potraktowany równie marginalnie jak w przypadku innego fikcyjnego pisarza: Hanka Moody'ego z Californication. Moody również miał problemy z weną, też na swój sposób starał się odnaleźć żonę, ale z faktu, że pisał książki,