Było w porządku, dyskoteka się kończyła. Przy jedn

Zawiadomił policję, że padł ofiarą pobicia. Ma obdukcję. Postępowanie w sprawie już ruszyło. - To było w poprzednią sobotę - opowiada nasz rozmówca, prosi o anonimowość. - Impreza pracownicza, kilkanaście osób, każda już dawno po dwudziestce. Postanowiliśmy pobawić się w tym nowym klubie przy Wyszogrodzkiej. Wszystko było w porządku, dyskoteka się kończyła. Przy jednym stoliku siedział nasz kolega, któremu niestety zdarzyło się przysnąć. Weszli ochroniarze, zaczęli go szarpać, chcieli wyprowadzać. Rozumiem, że to mało eleganckie spać przy stoliku, ale razem z innym znajomym stanęliśmy w jego obronie. Prosiliśmy, by go zostawić, ponieważ i tak wychodzimy, bo zamówiliśmy już taksówki. Efekt był taki, że ja zarobiłem pięścią w twarz. A znajomego zrzucono ze schodów. Gość dyskoteki zapewnia, że nawet w tym momencie nikt nie myślał o ciągnięciu tego nieporozumienia, wzywaniu policji. - Wszyscy chcieli w końcu zwyczajnie wyjść