I Manchester Utd. Obydwie nie dały szans rywalom w

Anglicy powiedzmy, że to Anglicy mają bardzo dobrze poukładaną obronę i są silniejsi niż kiedykolwiek. I dobrze; wreszcie ktoś przerwał hegemonię nudnych Włochów, celujących w remisy i teatralnie padających na murawę. Przed nami wymarzony finał: spotkają się dwie bezsprzecznie najlepsze drużyny Europy, Barcelona i Manchester Utd. Obydwie nie dały szans rywalom w swoich ligach mimo ich rozpaczliwej pogoni Real, Liverpool. Obydwie wydają się być w historycznej formie. Barcelona nie miała lepszego składu; zaryzykowałbym tę samą tezę a propos Manchesteru. Barcelonę już chwaliłem. Trudno nie docenić postępów, które zrobił Cristiano Ronaldo, który zmężniał i stał się zawodnikiem kompletnym. Jego kontry, siejące spustoszenie dryblingi oraz precyzyjne rzuty wolne nigdy nie były tak spektakularne; od pewnego czasu Portugalczyk przestał się bawić w teatr i pieścić ze sobą niczym dojrzewający podlotek. Ale Manchester to także niezmordowany