I w czwartek wieczorem wypuszczono go na wolność.

I prokuratury. Wielu studentów Uniwersytetu Łotewskiego, gdzie Poikans jako pracownik naukowy zajmował się badaniami nad sztuczną inteligencją, ubrało też koszulki z podobnymi sloganami. Ostatecznie prokuratura - najpewniej pod naciskiem demonstrantów - zdecydowała, że haker może występować w sądzie z wolnej stopy i w czwartek wieczorem wypuszczono go na wolność. Ujęcie Neo, które było poprzedzone policyjnym przeszukaniem w biurze dziennikarki TV publikującej wykradzione przez niego dane, ściągnęło ludowy gniew na szefową MSW Lindę Murniece, a opozycja domaga się jej dymisji za zamach na "wolność słowa". Nawet jej polityczni sojusznicy są niezbyt skorzy do publicznej obrony pani minister - Łotwę jesienią tego roku czekają wybory parlamentarne i boją się, że "sprawa Neo" uderzy w ich partie. - Neo złamał prawo, ale wyrósł już na bohatera ludowego jako obrońca ubogich. Tego chyba nikomu nie uda się odkręcić - pisze Pauls Raudseps,