Inny, a silną pozycje mają partie takie jak UKIP,

Oddają faktycznych nastrojów społecznych to po pierwsze, po drugie zarówno nowe, jak i mniejsze partie mimo przynajmniej kilku, a w skrajnych przypadkach kilkunastu % poparcia nie są w stanie uzyskać nawet pojedyńczych mandatów. Dowodem na słuszność mojej tezy są wybory proporcjonalne do PE gdzie wynik jest diametralnie inny, a silną pozycje mają partie takie jak UKIP, a nawet BNP. Po prostu wybory proporcjonalne moga byc nie na rękę politycznemu, skostniałemu establishmentowi. Pełna demokracja to byłaby mieszana demokracja proporcjonalna z elementami systemu jednomandatowego, w miarę sensownie zostało to rozwiązane w Niemczech. Natomiast ideałem byłby system "niemiecki" z tym, że gwarantujący niewielką reprezentację np 2 posłów partiom, zdobywającym powyżej 1%. Wtedy mielibyśmy zagwarantowaną stabilną większośc, lub w najgorszym razie 2-partyjną koalicję, jednocześnie praktycznie każdy mógłby zagłosować REALNIE i z własnym sumieniem na