, ja też chcę. I ryczy coraz głośniej. Czasem potr

Zerówką lekarze w rocznych bilansach isywali: "nadwaga", potem już zawsze "otyłość". Gdy skończyła 9 lat, ważyła 76 kg. Miała wtedy 146 cm. - Próbowałam ją odchudzić - mówi Grażyna, mama Andżeliki. - Ja do niej: nie dostaniesz batonika, już dwa dzisiaj zjadłaś. A ona w płacz: ale mamo, chłopaki na podwórku jedzą, ja też chcę. I ryczy coraz głośniej. Czasem potrafiła mnie kopnąć z tej złości. I w końcu dostawała batonik. Andżelika ma ADHD. Grażyna wmówiła sobie, że córka na pewno tyje od leków. Ale w domu zawsze były chipsy, słodycze, w kuchni stała cola. Wszystko przygotowane, gdyby córka dostała kolejnego ataku histerii. - W pewnym momencie zaczęłam chować słodycze w szafce na kluczyk. Ale ona zawsze ten kluczyk znalazła i hyc do szafki. Dzieci z Janikowa wciąż się z niej śmiały. Najbardziej ze spodni: dresowych, na gumce, w których dzień w dzień chodziła do szkoły. - Nie to, że nie miała innych. Kupowałam jej takie