Jak dyrektor placówki, Guy Cogeval. - Wielu kurato

Rozebrane do sterty desek. Dziś gilotyna wciąż budzi uczucie silnej odrazy. Sześć lat temu rozważano zaprezentowanie "Zbrodni i kary" we wnętrzach Luwru, ale pomysł upadł po wycofaniu się dyrektora muzeum, Henri Loyrette'a. Również w samym Orsay większość kuratorów była przeciwna eksponowaniu gilotyny, podobnie zresztą jak dyrektor placówki, Guy Cogeval. - Wielu kuratorów uznało, że takich rzeczy się nie robi, i że jest to makabryczne - wspomina Cogeval, który objął kierownictwo muzeum w 2008 roku. - Większość była przeciw, ale jako że projekt artystyczny nigdy nie powstaje w drodze demokratycznego procesu, postanowiłem również wysłuchać dwóch kuratorów, którzy bardzo nalegali na wystawienie gilotyny. Dziś myślę, że mieli rację. Kuratorami tymi byli 69-letni historyk sztuki Jean Clair i 82-letni Robert Badinter, były minister sprawiedliwości. Ich upór był tak wielki, że zagrozili wycofaniem się z projektu, jeśli nie znajdzie się w