Tego, co mogło go czekać. Dwa miesiące po śmierci

Tytułem najsłynniejszej piosenki Joy Division "Love Will Tear Us Apart". Jest jeszcze popkulturowa legenda. Martwe gwiazdy fascynują bardziej niż za życia. Co prawda Curtis nigdy nie miał okazji przekonać się, co znaczy być prawdziwą gwiazdą. Jego zespół zdobywał coraz większą popularność, ale był to dopiero przedsmak tego, co mogło go czekać. Dwa miesiące po śmierci Iana ukazał się drugi album Joy Division "Closer". Wielka płyta, która i tak zapewne odmieniłaby karierę undergroundowej grupy z Manchesteru. Ale śmierć wokalisty doskonale isała się w klimat tej muzyki. Mroczne, chłodne, oszczędnie zrealizowane, czasem agresywne, czasem eteryczne i zaskakująco piękne postpunkowe utwory Joy Division okazały się nieoczekiwanym memento dla historii wokalisty grupy. Curtis - na scenie zamknięty w sobie, wyśpiewujący niskim głosem intrygująco dojrzałe teksty - po samobójstwie trafił do rockowego panteonu. Z perspektywy czasu jego śmierć może