Wzielam go na rece kazalam sie uspokoic i przepros

Ja mowie ze potrzebny mi jest bo mama moze sie poparzyc i mama go nie zdejmie.. nic ni daje-zalany lzami pisk-pochylam sie i kaze sie uspokoic-to zlapal mnie za wlosy i ciagal tak mocno ze nie moglam mu ich wyrwac z raczki.. krzyknelam ze boli i nie wolno tak to on glosniej jeszcze wyl i darl sie ze sadzie pomyslseli ze go maltretujemy. wzielam go na rece kazalam sie uspokoic i przeprosic- a on wyje jak opetany i krzyczy "nie-nie przeprosze" zasmarkal sie wiec chcialam mu wytrzec twarz- a on mnie za reke-druga mnie bije po twarzy-"ja tego nie chce poloz to tu!!" w koncu juz nie wytrzymalam powiedzialam ze nie chce z nim rozmawiac poki sie nie uspokoi i ze zloscia posadzilam go na lozko..a on wyl dalej.. takich sytuacjijest mnostwo..nie chce mu ulegac ze wszystkim bo niedlugo nie pozwoli mi skorzystac z toalety..albo bedzie kazal stac na glowie..nie wiem co zrobic.mam wyrzuty sumienia bo czesto krzycze na niego- zeby sie uspokoil, bo tlumacznie mu nic nie daje- krzyk zreszta tez nie.